Potęga dolnych mieczy…

Zimą miałem w mojej małej hodowli trochę słabą sytuację. Przywry, co tu więcej gadać? Każdy doświadczony akwarysta ma w zanadrzu swoje sposoby na walkę z tym pasożytem. Każdy wie też, że nie jest to walka łatwa. Sytuacja jednak pokazała, że miałem trochę szczęścia.

Mam od dawna u siebie linię półczarnych rakietek (teraz próbuję z nich zrobić delty). Wiadomo selekcja pod kształt ogonka, kolor, rozmiar to podstawa żeby wyhodować rybę, która cieszy oko. Ale… przy okazji warto pamiętać o innych istotnych cechach utrzymywanej linii. Zawsze wybierałem samce tak, żeby aktywnie latały za samiczkami – jest to dla mnie bardzo ważne więc tutaj moje półczarne radzą sobie dobrze. Zwracam baczną uwagę na aktywność samczyków bo co to za interes wyhodowanie pięknej rybki, która bardzo rzadko prezentuje swój pełen potencjał obserwatorowi. Linia moich półczarnych okazała się całkiem odporna na przywry. Ale to nic w porównaniu z dolnymi mieczami, które Jacek Ambrożkiewicz przywiózł jakiś czas temu do Polski z USA. Od Alana Biasa. Dzięki Jacku za te rybki :). Miecze te nie dość, że super aktywnie ganiają za samiczkami to wykazały się niezwykle duża odpornością na pasożyty. Będę musiał poczytać czy ktoś zwrócił kiedyś uwagę na pozytywną korelację między aktywnością rybek, a ich odpornością na niekorzystne czynniki takie jak np. pasożyty.

Wspomniane linie bardzo dobrze reagowały na leczenie i właściwie nie było po nich widać choroby. Może ocierały się trochę częściej o różne przedmioty. Inne rybki, które w hodowli posiadałem w czasie inwazji przywr nie odpowiadały tak dobrze na leczenie i poniosłem w stadach hodowlanych bardzo duże straty z powodu pasożyta.